Ja kocham wszelkiej maści symulatory, od Sturmovika, na Silent Hunterze kończąc. Mogę nawet multi lecieć 20 minut, tylko po to, by po zrzuceniu bomb nad celem, oczywiście chybiąc, zleciało się pięć messerschmittów i doszczętne zniszczyło mi stery kierunku. Wtedy dają spokój, choć i tak nie ma szans na powrót do bazy. Za to Silent Hunter... mój rekord to trójgodzinny rejs i 17 zniszczonych frachtowców + 2 niszczyciele, które napatoczyły się na torpedy. Kiedyś to się grało...
|